sobota, 21 lipca 2012

Rozdział II: Impossible


W domu zjawiłam się z prędkością światła. Był pusty, brak obecności kogokolwiek z rodziny. Wszystkie okna zostały zasłonięte, w niesamowitym pośpiechu przez moje skostniałe ręce. W drodze do pokoju towarzyszył mi jedynie dźwięk uderzeń, o linoleum na schodach, mokrych stóp.
Atłasowy materiał w kolorze fiołkowym, skromnie zwisał ze złotych karnisz. Ściany pokryte jedną warstwą farby o barwie delikatnego fioletu dodawały pomieszczeniu uroku. Sufit był biały, a na nim naklejone kilka czarnych gwiazdek. Łóżko nie wydaje się być duże, za to jest naprawdę wygodne. Mięciutki, jasny dywanik oblekł część podłogi, której panele barwiły się na zbożowy. Mahoniowe meble spokojnie stały z boku czekając na moment, w którym zostaną użyte. Ukryte, na samym końcu biurko, beztrosko egzystowało wraz z laptopem, książkami i innymi rzeczami przydatnym w życiu nastolatki.
Szybko znalazłam suchy ręcznik, poczym zarzuciłam go na głowę. Jednym, no może dwoma, ruchami ściągnęłam mokre ubrania, by założyć zwiewną spódnice do kolan i najprostszą koszulkę. Zamknęłam drzwi, do mojego świata, na klucz. Strach i ciekawość, te uczucia przeszyły moje serce niczym strzała. Ukryłam się pod kołdrą, sama ze sobą prowadziłam konwersację. A co jeśli To przyjdzie po mnie? Czy będzie chciało zrobić mi krzywdę?! Uspokój się! Paniką nic nie wskórasz! Przypomnij sobie wszystkie szczegóły! Burza, postać, park. Powoli kojarzyłam fakty jednak nic mi to nie dało. Jedna wielka niezgodność! Coś musiało mi umknąć! Chwila!
Zastygłam w miejscu. Wydawało mi się, że gdzieś to słyszałam. Mój umysł wcale nie pomagał. Nie chciał dać mi dostępu do potrzebnych informacji, jakie posiada.
- Rain Man! – Wykrzyczałam. Tak, na pewno ktoś o tym wspominał. Ale, nie pamiętam, o co chodziło z tym określeniem? Co ono znaczyło?
Wyskoczyłam z pościeli i natychmiast włączyłam komputer. Nie byłam pewna, czy chcę poznać tą tajemnicę. Niepokój nie opuszczał mnie cały czas. W końcu, zdecydowanie wpisałam w wyszukiwarce daną frazę. Po przejrzeniu kilku stron doznałam szoku. Zsunęłam się na ziemię.
Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe…- Powtarzałam w duchu. – On nie może być zły. Jego energia była ciepła, delikatna. – Bałam się wypowiedzieć te słowa. – On nie może… - Pomyślałam drugi raz z pretensją – Być diabłem...
Rain Man – to określenie, sami wiecie, kogo. Ta myśl przepełniła mnie strachem i cierpieniem. Dzisiejsze spotkanie, tego osobnika przewróciło moje życie do góry nogami. Ciągle, miałam nadzieję, iż On jest dobry. Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe! Do ostatniej chwili, nawet teraz wierze, że nie jest szatanem. Nie może!
Spojrzałam na pomieszczenie. Wydawało się obce, puste, bez sensu. Chcę, muszę poznać prawdę! Zdałam sobie sprawę z tego, iż ta wyjątkowa Jednostka rzuciła na mnie hipnozę. Jej obecność była ponad naturalna, stwierdziłam to po pierwszym ujrzeniu zarysu ciała. Odizolowany, odrzucony, potępiony, samotny, bez serca. Tak właśnie, owa Istota, widniała w mojej wyobraźni. Jednak, ciągle, coraz mocniej pragnęłam ją poznać. Istota. Czym jesteś przybyszu? Diabłem, aniołem, kosmitą? Prosisz o pomoc, czy pragniesz mojej śmierci? Co mogę dla Ciebie zrobić? Kiedy, znów Cię ujrzę?
- Halo?! Żyjesz w ogóle?! – Obudził mnie głos Rose – Nie śpij na ziemi, bo się przeziębisz! Na dodatek Twoje włosy są mokre! Czy ty nie masz suszarki?! – Wściekle, zadała pytanie retoryczne. No tak, nim się spostrzegłam Morfeusz objął mnie całkowici i zatraciłam się we własnej fantazji sennej.
- Przepraszam – Odpowiedziałam, przecierając lekko zaczerwienione oczy, – Która godzina?
- Ósma rano – Na ta wiadomość odrobinę się przeraziłam, jednak po chwili świadomość, ze wczoraj był piątek uderzyła we mnie niczym twardy kamień.
- Dzięki Bogu – westchnęłam głośno.                   
- Coś mówiłaś? Nie ważne! Mama woła Cię na śniadanie.
- Dziękuję.
- Za, co?
- Zabrzmiało tak jakbyś się o mnie martwiła… - Stwierdziłam nieśmiało.
- Hmmm, nie przyzwyczajaj się. – Wyszła nie obracając się. Wiem, że jest bardzo opiekuńcza. Po prostu trochę boi się tego okazywać…
Znalazłam sobie zajęcie i zapomniałam o wczorajszym dniu. Jednak, obawy pozostają, co przyniesie jutro?
***
To już II rozdział mojego opowiadania. Chyba wyszedł trochę krótki. Ale już sama nie wiem czy powinnam pisać dłuższe. Powiedzcie jakie wolicie : )
Szczerze, dziękuję za wszystkie komentarze.

7 komentarzy:

  1. Naprawdę świetny blog . Masz talent . Bardzo podoba mi się wystrój , oby tak dalej ; ))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz tak dŁugie, jakie Ci w danej chwili wychodzą. Jeżeli kiedyś wpadniesz na pomysŁ przeredagowania tekstu, że lepiej np. poŁączyć dwa rozdziaŁy w jeden albo też podzielić jakiś dŁugi na mniejsze, to zawsze możesz zaŁożyć następnego bloga gdzie to zrobisz. Jak dla mnie, nic tu się zasadniczo nie pogarsza. Jedyny bŁąd to zwyczajna literówka, co się pewnie wiąże z przypadkowością pisania na klawiaturze: nie "obiją" tylko "objąŁ" w zdaniu: "No tak, nim się spostrzegłam Morfeusz obiją mnie całkowici i zatraciłam się we własnej fantazji sennej."

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, dowiadujemy się już czegoś więcej :] Ja oczywiście wolałabym dłuższe rodziały, ale pisz tak jak Ci wygodniej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie. Wystrój bloga jest śliczny. Rozdziały pisz tak jak napisały moje poprzedniczki - tak jak ci wygodnie. Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam :*
    piece-of-heart2.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem ci, że bardzo mi się podobał drugi rozdział. I bardzo zaciekawiła mnie postać Rain Man'a. Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawe opowiadania piszesz .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale dużo się dzieje ..świetnie piszesz ..:):)

    OdpowiedzUsuń