wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział IV: Supersonic


- Rose, proszę pośpiesz się! Nie chcę być spóźniona! – Zawołałam siostrę, która jeszcze nie zdążyła się przygotować, choć miała na to aż całą godzinę.
- Daj spokój Jo, pada deszcz, tata zawiezie nas swoją super furą! – Stwierdziła podekscytowana, schodząc ze schodów.
- Czy ta spódnica nie jest, aby za krótka? – Zadałam zbędne pytanie, odpowiedź była oczywista.
- Ha! Ani trochę, twoja za to wygląda jak by była o dwa rozmiary za duża! – Odpowiedziała i wyszła obrażona z domu.
Nigdy bym się nie odważyła założyć tak skąpej spódniczki. Zawsze starałam się zakrywać większość mojego ciała. Tym razem smołowata spódnica, odrobinę rozkloszowana sięgała do kolan, do tego biała bluzka z żabotem i długim rękawem na końcu rozszerzanym w kształcie dzwonka. Buty również o ciemnym kolorze. Ponieważ na dworze odrobinę było chłodnawo, przyodziałam się w brązowy płaszczyk, lekko niepasujący do całej reszty.
Wzięłam parasolkę i skierowałam się w stronę samochodu ojca. Rose już w nim czekała, zajęta pisaniem smsów nie zauważyła, kiedy dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam spokojnie, osłaniając się przed zimnymi kroplami wody.
Ciekawe, czy będzie burza. – Pomyślałam. Nim się spostrzegłam byłam już przy szafce. Była pusta. Przed zakończeniem opróżniłam ją dokładnie. Zostawiłam w niej okrycie i parasol.
Zakończenie jest na Auli, czyli pomieszczeniu gdzie odbywają się różne uroczystości.
Wszyscy wyglądali prawie tak samo, nikt niczym się nie wyróżniał. Typowy galowy strój. Usiadłam tam gdzie moja klasa, na ostatnim krześle, na ostatnim miejscu. Nigdy nie miałam z nią dobrych kontaktów, ludzie rozmawiali ze mną, gdy czegoś potrzebowali. Bezczynnie wpatrywałam się w okno, które było tuż obok, czekając na rozpoczęcie.
- Cześć, Jo! – Usłyszałam znajomy głos. To Tony, mój oprawca.
- Dzień dobry – zareagowałam na powitanie.
- Co słychać? Wyjeżdżasz gdzieś na wakacje? – Był wyjątkowo miły. Nie wiem, co tak na niego podziałało, może ten garnitur, szczerze widziałam go w nim po raz pierwszy.
- Chyba zostanę w mieście, a Ty wybierasz się na jakąś wycieczkę?
- Nie. – Przerwał, po czym dokończył – Wszyscy z mojej paczki w wakacje będą poza naszą miejscowością. Tak samo jest z całą klasą, chyba tylko my tu zostajemy.
Mimowolnie się uśmiechnęłam, miałam nadzieję, że Antoni go nie zobaczy jednak właśnie w tej chwili skierował swoje spojrzenie na mnie.
- Wyglądasz dużo sympatyczniej, gdy się uśmiechasz.
Nie zdążyłam podziękować, ponieważ akurat zaczęła się ceremonia. Spędziliśmy ją w ciszy. Jedynie, gdy mnie wywołali na środek bym odebrała nagrodę za ponad przeciętną średnią, obdarzyłam go spojrzeniem i kolejnym uśmiechem, to zawstydzające, bo bił mi brawa. Jeszcze nigdy tak się nie czułam. Może kiedyś. Dawno temu, Tony był moim przyjacielem, zachowywał się tak jak ja, miał podobne oceny. Dopiero w nowej szkole zmienił się całkowicie, nie do poznania.
Na koniec, pożyczyliśmy sobie udanych wakacji. Może jeszcze się spotkamy. Byłoby miło, gdybyśmy odnowili nasze stare więzi. Naszą przyjaźń….
Nadal padało, jednak dla mnie to żadna przeszkoda. Szłam spokojnie w stronę, tego wyjątkowego parku. Stanęłam na skrzyżowaniu. Nie działo się nic wyjątkowego. Nie czułam żadnej energii, mocy. Po prostu opuszczony, bez cieniu człowieka, najzwyklejszy park. Co mam począć, kiedy nawet modlitwy do Najwyższego nie działają? Dlaczego tak często o tym myślę, marzę? Dlaczego tak bardzo chcę spotkać tą Istotę?
Tkwiłam tak, nieruchomo jeszcze kilka minut. Może pięć, może dziesięć. Kto wie? Straciłam poczucie czasu.
Gdy moja ostatnia nadzieja prysła, jak bańka mydlana, powoli obróciłam się tyłem.
Żegnaj… - wyszeptałam i oddalałam się od tego miejsca. Jeszcze tylko na chwilę zapragnęłam się obejrzeć, raz, ostatni raz. Odwróciłam głowę i ujrzałam kontur ciała. Ta sama sytuacja, co dawniej. Ta sama siła, ten sam żywioł, ta sama postura. Szła dojść szybko, ale była daleko ode mnie. Zawróciłam i skierowałam się ku owej Istocie. Czekałam na nią cierpliwie. Dzieliło nas zaledwie kilkanaście metrów. Nie zważałam na skutki i konsekwencje tego spotkania. Ważne jest tu i teraz.
- Boisz się mnie? – Był na tyle blisko by można stwierdzić, że jest mężczyzną, na dodatek ma charakterystyczny głos.
- Ja.. Ja nie wiem nawet, kim jesteś. – Dodałam z lekką pretensją i niepewnością. Chciałam się mu przyjrzeć, ale zniknął, od tak, na zawołanie.
Nagle poczułam dłoń na moim barku.
- Jak to możliwe? …. – Przełknęłam ślinę – Jak to możliwe, że tak szybko?... – Nie dokończyłam, przerwał mi niekulturalnie.
- Boisz się mnie? – Zadał pytanie ponownie oczekując odpowiedzi. Nie widziałam jego twarzy dokładnie. Nie widziałam oczu, jego rysów, jedynie włosy. Były brązowe. Na czoło opadała mu trochę dłuższa grzywka.
- Nie, nie boję się Ciebie! – Stwierdziłam stanowczo – Cze, czekałam na Ciebie! – Trochę się jąkałam
Wtedy ujrzałam szelmowski uśmiech, który był hipnotyzując. Mrugnęłam oczami a on znów zniknął. Obróciłam głowę. Stał przede mną wysoki, niezwykle przystojny, mężczyzna o ciemno brązowych włosach, wielkich, czarnych oczach. Ubrany jak człowiek, w ogóle wyglądał jak zwykły człowiek. Skórzana kurtka, pod kolor mokrej czupryny, białym podkoszulku i ciemnych spodniach. Grzywka lekko zasłaniała jego prawe oko. Ale, coś wyróżniało go od zwykłych zjadaczy chleba. Jasny, ciepły blask bił od niego i jego ślepi o barwie kruczy. Ponadczasowy, ponadnaturalny, ponad…. Dźwiękowy.
Ponownie obdarzył mnie swoim spojrzeniem, był blisko, bardzo blisko. Nie wiem, w jaki sposób się przy mnie znalazł.
- Ludzie, to takie dziwne istoty – Spoglądał na mnie z góry, otarł policzek z jednej, perłowej łzy. Dlaczego ją uroniłam? – Zechcesz mi o nich coś powiedzieć? Pomożesz mi WAS, poznać? – Zaakcentował, WAS. O co w tym wszystkim chodzi?
Jedyne, co potrafiłam to kiwnąć głową na zgodę, bez opamiętania…..

***
Długo nie pisałam, ale to dlatego, ponieważ postanowiłam trochę poczytać, zwłaszcza, że pierwszy miesiąc wakacji spędziłam na leniuchowaniu. Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział, choć chyba trochę długi. Napiszcie jakie błędy popełniłam ; )

13 komentarzy:

  1. Rozdział wcale nie jest za długi, nawet nieobraziłabym się za dłuższy.
    Oczywiście jak zawsze jestem oczarowana! *.*
    Mi w oczy rzuciło się, że gdzieś powinno być tę istotę - zamiast 'tą istotę'.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,niesamowicie dziękuję! :))! Mój 1 roz. jest wg mnie najsłabszy, ale miło czytać że i tak nie tragiczny, jeżeli przebrniesz przez wszystkie pozostałe to również proszę o jakąś krytykę :D Co do tych przerw, nie wiem czemu, ale mi również czasami się to wyświetla, spróbuję później ogarnąć czemu tak się dzieje :D

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z LadyEve. : )Cieszyłabym się jakby był dłuższy, ale to oczywiście zależy od ciebie.
    Rozdział świetny jak zwykle. :* I już nie mogę doczekać się następnego. Co do błędów... to oczywiście innych nie znalazłam.
    Pozdrawiam!
    piece-of-heart2.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. super. to ja erinoer z gliter^^ śliczny blog. luknij do mnie na hanusss.blogspot.com mam nadzieje, że skomentujesz i dodasz się do, obserwatorów...^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie badziewie! Czytając łan direkszion myślałam że jest zaplute bo nie nawidze ich a to jeszcze gorsze jest!

    OdpowiedzUsuń
  6. ja do cb zawsze bd lukać. a ty do mnie? dodaj sie do obserwatorów.

    OdpowiedzUsuń
  7. BŁąd jak zawsze widzę tylko jeden, ale tym razem ze znaczeniem pewnego sŁowa: blask oczu można opisywać różnie, ale zdecydowanie nie jako "ponad...Dżwiękowy". Nikt poprawnie kojarzący nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego czyjś wzrok miaŁby w ogóle być rozróżniany na jakiś dźwiękowy i jakiś ponaddźwiękowy. Dźwięk dotyczy kompletnie innego zmysŁu niż kontakt wzrokowy.

    Czym innym może być "Ponadczasowość" światŁa bijącego z oczu. ŚwiatŁo ma bowiem kulturowo uwarunkowany związek z czasem lub wiecznością, kiedyś np. istniaŁy "ponadczasowo" pŁonące ognie ku czci starożytnych bogów, duchów itp. Jednak żeby przymiotnik "ponadczasowy" uzyskaŁ tutaj sensowność, powinnaś pamiętać, żeby później jeszcze nawiązać do tego w fabule albo dokŁadniejszym wyjaśnieniu roli i dziaŁania tej postaci z parku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle zrozumiałeś całe zdanie, chodziło o to, że On sam jest ponaddźwiękowy.

      Usuń
    2. W sumie to masz prawo pisać jak chcesz (chociaż ja uważam, że sŁowo odnoszące się do caŁej postaci jest w trochę niewŁaściwym miejscu). Ostatecznie może okazać się, że absolutna świadomość pomniejszych bŁędów sama przyjdzie do Ciebie, jak będziesz miaŁa troszkę więcej lat.

      Usuń
  8. u mnie nowy rozdział i wyróżnienie dla cb za komentarz^^ hanusss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. twoje rozdziały są bardzo interesujące , dla mnie liczy się tylko i wyłącznie fabuła a nie jakieś minimalne błędy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy będzie nowy rozdział? : )
    piece-of-heart2.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. ee tam błędy ...ważne jak jest to napisane a nie jakieś błędy :) dla mnie jest świetny rozdział :) czekam na kolejny :*:)

    OdpowiedzUsuń