poniedziałek, 17 grudnia 2012

Rozdział V: Complicated

Wybaczcie jeśli ten rozdział jest słabszy od poprzednich. Naprawdę długo nie pisałam, jedynie rozprawki i wypracowania szkole. To wszystko przez brak komputera. Jedynie mogę życzyć Wam miłego czytania. Jeśli dostrzegacie jakieś błędy, śmiało mnie o tym informujcie!
***
Nie zamierzało przestać padać, wręcz przeciwnie deszcz i zimno się nasilały.
- Na pewno, nie chcesz wejść pod parasol? – Zapytałam chłopaka, zerkając na niego kątem oka.
- Nie… - Urwał szybko, ale wydawało mi się, że chce coś jeszcze dodać.
Spoglądałam, raz na mężczyznę, a raz przed siebie. Był wysoki, nawet bardzo. A może to ja jestem niska?
Mam nadzieję, że nikogo nie będzie w domu… Nie chcę by ktoś się o tym dowiedział. Co sobie pomyśli Rose? Zaraz będzie rozsiewać plotki.
- Ekhm! - Odchrząknął – Wszyscy ludzie są tacy…. Cisi?
- Nie, jest wielu, którym buzia się nie zamyka, ale i tacy, którzy nie lubią rozmów i unikają ich.
- Rozumiem.
Przez chwilę zastanawiałam się czy powinnam zapytać….
- Jak masz na imię? – Zebrałam całą odwagę w sobie.
- Jestem, Taion! – Powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy. Na pierwszy rzut oka wygląda jak normalny człowiek, trochę przerośnięty, ale nadal człowiek. – A ty? – Przyglądał mi się z ciekawością, nie potrafiłam znieść jego wzroku. Automatycznie zasłoniłam się parasolką.
- Jo-Jolene…. –Czułam, że moja twarz oblała się szkarłatem.
- W takim razie gdzie idziemy, Jolene?
Co?! Pierwszy raz, od bardzo, bardzo dawna ktoś użył mojego imienia.
- Do mojego domu. – To zabrzmiało jak jakaś dziwna propozycja…
- Super! Jeszcze nigdy nie byłem w domu człowieka!
Resztę drogi przeszliśmy w ciszy. Po głowie biegały mi myśli; Ale co będziemy tak robić? Po co ja Go tam ciągnę?
- Już jesteśmy. – Wskazałam jednorodzinny domek w kolorze brzoskwini, okna były wykonane z ciemnego drewna, na podjeździe stał samochód, a w ogródku wylegiwał się czarny kot. Wprowadziłam amanta do mojego pokoju. Podałam mu ręcznik a on natychmiast zarzucił go na głowę.
- Ale dziwna chatka – stwierdził dokładnie badając całe pomieszczenie.
- Tak mieszkają wszyscy w naszym świecie, no może nie do końca…
- A macie Królową?
- Nie, od dawna krajem rządzi prezydent.
- Pozwolisz mi tu zamieszkać? Na jakiś czas…
- Chyba nie mo… - chciałam odpowiedzieć, ale podszedł do mnie bardzo blisko, położył ręce na moich ramionach i zbliżył twarz jakby chciał zdradzić tajemnicę.
- Jeśli mi pozwolisz, zabiorę Cię do mojego świata…. – Uśmiechnął się w inny sposób niż poprzednio. Chce mnie skusić, no, ale cóż, udało się.
- Zgoda! – Prawie krzyknęłam, tylko, dlaczego? Pojawił się tak po prostu w moim świecie, chce mnie zabrać do swojego. Jest bardzo skomplikowany…

Cały czas zastanawiało mnie jak wytłumaczę tą sytuację rodzinie. Co powinnam im powiedzieć? Musiałam obmyślić dokładny plan, jednak nie jest to takie proste. Rosalie jest bardzo dociekliwa, tak samo jak Rose. Tata może się zdenerwować na mnie za to, że sprowadzam do domu podejrzane typy. Niby, jest to sytuacja bez wyjścia… Nie! Zawsze jest jakieś wyjście! Rusz głową! Ale jak mam się skupić, kiedy on cały czas wlepia we mnie swoje piękne oczy?
- P-proszę, przestań się tak na mnie patrzeć. – Zarumieniłam się lekko.
- Jesteś dziwna – Stwierdził znudzony
- Co? – Zirytowałam się odrobinkę. Prawda, może jestem dość spokojną i cierpliwą osobą, ale on wydaje się być dziwniejszy ode mnie.
- Inaczej wyobrażałem sobie Człowieka. Szczególnie dziewczyny. W moim świecie są one bardziej rozgadane…
- Nie chodzi o to, że jestem małomówna. To niecodzienna sytuacja spotkać kogoś z innego wymiaru.
- To zabawne! – Zachichotał. – O rany, ale jestem głodny! Co tu jadacie?
- Nic specjalnego. Ale wszystko zależy od ludzi, - opowiadałam prowadząc nowo poznanego kolegę do kuchni – jednych stać na lepsze jedzenie, drugich nie. Ja nie mogę narzekać. Mój tata dobrze zarabia, więc możemy pozwolić sobie na coś bardziej wykwintnego, ale nie przesadzamy. – Weszliśmy do jasnego pomieszczenia. Ściany były jasne, przestrzeń była umeblowana elegancko i szykownie. Na środku stał podłużny, ciemny blat, koło niego trzy, typowo barowe, stołki. Białe szafki, ciemno srebrna lodówka nadawała nowoczesnego stylu.
Taion usiadł na jednym z krzeseł.
- Ładnie tu – stwierdził – ale u nas mieszka się inaczej.
- Pewnie powiesz: „To zupełnie inny świat. Nie jesteś w stanie tego zrozumieć.”
- Wcale nie! – Zdenerwował się i napuszył. – Jesteś strasznie zarozumiała…
Przez chwile milczałam. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Nigdy nie zachowywałam się tak w stosunku do innych ludzi. Cechuje się skromnością i skrytością.
Obróciłam się w stronę sprzętów kuchennych.
- W-wcale nie… - Powiedziałam pod nosem z lekkim rumieńcem. Chłopak od razu się rozpromienił.
- Jesteś urocza, gdy się zawstydzasz!
- Nie prawda. – Jeszcze nikt nigdy mi tego nie powiedział… Nagle wstał i podszedł do mnie. Znów to samo, był blisko, za blisko! Złapał za policzki i rozciągnął je w uśmiech.
- Widzisz? Tak słodko wyglądasz, gdy się uśmiechasz!
Nagle usłyszałam trzask drzwi.
- Wróciłyśmy! – To Rosalie i Rose. No pięknie! Tylko ich tu brakowało! Weszły do kuchni akurat w tym momencie! Moje policzki zrobiły się czerwone od ściskania i wstydu. Na dodatek, mój oprawca nie miał zamiaru ich puścić. Możecie sobie wyobrazić jak śmiesznie to wyglądało. Prawie dwu metrowy chłopak trzymający za skórę twarzy dziewczynkę, która ma zaledwie metr sześćdziesiąt.
- Chyba przeszkadzamy…
- Nie! Skądże znowu! – Zaczęłam śmiać się jak idiotka. – Taion! Puść! – Warknęłam.
- Dobrze, już dobrze…
- To twój nowy kolega?
- Nie! Znaczy tak! Znaczy… - Powoli zaczynałam się gubić. Chciałam ominąć prawdę. – Nie pochodzi stąd! Przyjechał tu na wakacyjną wymianę! To nagła sytuacja. Miał mieszkać u Katy, ale ona niefortunnie się rozchorowała. Pomyślałam, że może na jakiś czas u nas zagościć…
Dziewczyny spojrzały pytająco na chłopaka. Ten zmierzwił włosy z tyłu głowy i zaśmiał się niewinnie…
***

4 komentarze:

  1. Ja już nie mam się do czego przyczepić. Zastanawiam się tylko, czy ten dialog na końcu nie wygląda czasem podobnie do niektórych tekstów, jakie używają postaci z anime haremowego.
    Masz tu przy okazji adres mojego profilu na anime-shinden: http://www.anime-shinden.info/user/Piotrek+Nurokan/

    OdpowiedzUsuń
  2. Swojego bloga i niektóre usŁugi google musialem zlikwidować, bo inaczej nie chciaŁ zniknąć stary adres z interii, który zmyliŁ już wiele osób próbujących się ze mną skontaktować. Pomyślę nad nowym blogiem, bo już na puste konto loguje mnie jako nurokan37@gmail.com czyli normalnie tak, jak w/g mnie powinno być.

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytałam wszystkie rozdziały i od dzis jestem twoją czytelniczką.świetnie piszesz ;)
    ta z gliterów-(lady5nice, 'wolf . )

    OdpowiedzUsuń
  4. Super opowiadanie. Pisz dalej. :)
    Nominuję Cię do Libster Award. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tu - ale-zajar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń