czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział VI: Bądź szczęśliwa.

W domu panowała napięta atmosfera. Ręce cały czas mi się trzęsły, oddech był niestabilny a serce waliło jak oszalałe. Razem z moją macochą, siostrą i niecodziennym gościem, spożywałam obiad. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, iż byłam przerażona. Pomiędzy jednym kęsem kurczaka a drugim, czekałam za falę pytań ze strony rodziny.
- Taion, skąd pochodzisz? – Zapytała odważnie Rose.
- Pochodzi z Anglii! – Wyrwałam się nagle. – Mieszka w małej wsi!
- Dlaczego się wtrącasz?! – Rozdrażniłam, Rose, jest bardzo wybuchowa i potrafi być szczególnie niemiłą. – Nie rozmawiam z tobą!
- Przepraszam. – Spuściłam głowę i utkwiłam wzrok w resztkach jedzenia. Chłopak, który siedział obok mnie odchrząknął.
- Jolene ma racje. Pochodzę z Anglii. Mieszkam w małej wiosce. Nasze życie wygląda zupełnie inaczej niż tutejsze.
- To interesujące! Co robicie, na co dzień? – O dziwo, Rosalie nie odzywała się wcale. Tylko jej córce nie zamykała się buzia.
- Pomagam na roli w domu, pasę krowy i chodzę do szkoły.
W jednej chwili znienawidziłam tą dziewczynę jeszcze bardziej. Patrzyła na niego maślanym wzrokiem, uśmiechała się zalotnie, zaraz czy ja nie jestem zazdrosna? Ja, ustatkowana w uczuciach, zawsze poważna Jolene? To niemożliwe, ale wtedy jeszcze bardziej poczułam zdenerwowanie. Być może, jej oczy odrobinę go przygnębiły. Podobnie do mnie, wpatrywał się w niedokończony obiad.
Resztę posiłku spędziliśmy w ciszy, na koniec jedynie Rosalie dodała, że muszę powiedzieć wszystko ojcu. Najgorsze już za mną, za nami. Pozostało mi jedynie czekać na rozwój sytuacji. Co będzie dalej? Nie wiem, nie mam zielonego pojęcia. Boje się. Cholera! Zaklęłam w myślach, a nie zdarza mi się to często. Postanowiłam ubrać się i wyjść na spacer by poskładać wszystkie myśli. Słońce prażyło jak oszalałe, więc ubrałam ciemne spodenki za kolano, przewiewną bluzkę i sandały. Wyszłam a zaraz za mną, pełen energii i werwy wyskoczył Taion.
- Gdzie idziesz?
- Przejść się.
- Idę z tobą! – Czasem denerwowała mnie jego bezpośredniość i nachalność. Ale idzie się przyzwyczaić.
Szłam powoli, wyprostowana. Patrząc przed siebie, dumnie kroczyłam uliczkami, które zmierzały w stronę parku. Nie wiem, dlaczego akurat tam. Czułam niezwykłe przywiązanie do tego miejsca. Co chwilę, spoglądałam na mojego towarzysza, ten jedynie uśmiechał się beztrosko. Niby jest z innego świata, ale wydaje się całkiem ludzki. Nie różni się od normalnych chłopców, może jest wysoki, ale tacy również się zdarzają.
- Ej! Jo! – Usłyszałam krzyk za moich pleców, dobrze znany głos szybko dotarł do moich uszu. Tak, to Tony. Szczerzył się promiennie w moją stronę. Nagle szybko, w podskokach zjawił się koło mnie.
- Jo! Jak dobrze cię widzieć! – Zmierzył wzrokiem Taiona. – Kto to? – No nie! Przecież Antoni chodzi ze mną do klasy! Nie mogę powiedzieć, że jest z wymiany! Co robić, co robić?!
- To, to, to... – Rozpaczliwie szukałam odpowiedzi na pytanie.
- Jestem przyjacielem Jolene! – Przyjacielem? Momentalnie poczerwieniałam. Ale mina mojego niedawnego oprawcy była nieziemska! Miałam ochotę się śmiać. Nie wiem, o co chodził, po prostu wyglądał na zdumionego a zarazem przerażonego.
- Jak to przyjacielem?
- Normalnie! – Stwierdził ironicznie i położył dłoń na moim ramieniu przyciągając mnie do siebie. Moja twarz oblała się szkarłatem jak nigdy dotąd.
- Jak długo się znacie?
- Od początku wakacji! – Odpowiedział bezmyślnie.
- Ale to jeden dzień. – Tym razem wyglądał na rozbawionego.
- Nie ważne jak długo się znamy, najważniejsza jest więź między nami! – W tej chwili wyrwałam się z jego objęcia, skłamałabym gdybym nie przyznała, że było przyjemnie, ale nie mogłam znieść tej idiotycznej rozmowy. Boże! Co się ze mną dzieje!? Dlaczego to tak bardzo mnie zawstydza? Nie chcę nic do niego czuć. Ani miłości, ani przyjaźni, ani jakiejkolwiek sympatii. To zbyt trudne.
Szybkim tempem, nie zwracając uwagi na nic, nie wiem, w jaki sposób znalazłam się w pamiętnym parku. Wydawał się taki spokojny i bez skazy. Biła od niego auro cnotliwości. Te same ptaki, które śpiewają pociesznie na drzewach, kwiaty, które ochoczo goszczą na swych płatkach pszczoły. Nieznajomi spacerowali chodniczkami i ścieżkami. Ponownie mogłam dostrzec młodzież chroniącą się pod koronami drzew przed upałem, czytała książki lub rozmawiała. Usiadłam na zielonej trawie i skuliłam się delikatnie, ogarnęłam rękoma kolana i pogrążyłam się w głębokiej zadumie.
- Jolene! – Krzyczał mój przyjaciel. – Gdzie jesteś!?
- Taion! Ciszej! Wszyscy się patrzą! – Syknęłam wściekła.
- Spokojnie, czemu tak nagle uciekłaś?
- Nie ważne! Gdzie Tony?
- Szedł za mną, ale jestem dla niego za szybki. – Zaśmiał się.
- Oszalałeś! Nie powinieneś pokazywać swoich mocy publicznie! – Gotowałam się jak wrzątek, cała frustracja, wypływała ze mnie potokiem słów.
- Eh, czemu jesteś taka sztywna? – Przysiadł koło mnie.
- Nie wiem. Po prostu taka się urodziłam.
- Jak bardzo chcesz zobaczyć mój świat?
- Czemu o to pytasz? – Zaśmiał się ponownie.
- Bo sama nie chcesz pokazać swojego. Chciałbym zobaczyć twoje drugie ja. To znaczy, jaka jesteś naprawdę. Bądź sobą, bądź wolna – podniósł głowę i spojrzał na słońce przez palce – bądź sobą…
- Nareszcie! Tu jesteście! – A zapowiadało się tak romantycznie. Szczerze, gdzieś we mnie, chciałam by ta chwila nigdy się nie skończyła. Siedziałam blisko obcego mi chłopaka, ale jakbym znała go od lat. Wypowiadał słowa, tak bardzo mi znane, ale z jego ust jakby inne, o innym znaczeniu. – Może pójdziemy na jakąś pizze? – Zaproponował Tony.
- Jasne! – Rozchmurzyłam się i z uśmiechem przyjęłam propozycje.

***
Kolejny rozdział, tym razem trochę dłuższy mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza :)
Na razie jest trochę nudnawo ale postaram się to rozkręcić w miarę moich możliwości :)

2 komentarze:

  1. Przeszkadza? A skąd! To bardzo mocna strona, że nie zadowalają Cię nigdy dotychczasowe efekty i zawsze jeszcze bardziej chcesz się postarać. Przy okazji wklejam tu adres mojego bloga na temat muzyki: http://song-lyrics-commenting.blogspot.com/

    Wejdź, skomentuj, myślę, że nie pożaŁujesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy jeszcze piszesz (jeśli nie to bardzo szkoda, bo masz talent!), ale nominowałam Cię do Liebster Blog Award ..
    iso13.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń